Mimo, że historia aut elektrycznych sięga lat pierwszej połowy XIX wieku, w dalszym ciągu samochód elektryczny to rzadki widok na naszych drogach. Zapowiadany od lat boom na pojazdy z silnikami elektrycznymi do tej pory jeszcze do Polski nie dotarł.
Jedną z głównych przyczyn tej sytuacji, jest brak odpowiedniej ilości nowoczesnych i ogólnodostępnych stacji do ładowania pojazdów elektrycznych.
Pojazdy z napędem elektrycznym zaczęto konstruować na początku lat 30-tych XIX wieku, kiedy to kilku wynalazców opracowywało równocześnie swoje autorskie konstrukcje. Część źródeł podaje, że pierwszym autem tego typu był wymyślony między 1832 a 1839 (tu również źródła nie są jednomyślne) przez szkockiego biznesmena i konstruktora, Roberta Andersona, powóz elektryczny. Do 1900 roku auta elektryczne biły rekordy prędkości i długości przejechanego dystansu. W historii zapisał się pojazd „Jamais Contente” („Wiecznie Niezadowolona”), którym 29 kwietnia 1899, francuz, Camille Jenatzy jako pierwszy przekroczył barierę 100 km/h. Dopiero na początku XX wieku, wraz z rozwojem silników spalinowych, zaczęły one wypierać pojazdy z silnikami elektrycznymi z rynku.
Współczesne auta elektryczne oferują osiągi porównywalne z autami z silnikami spalinowymi. Zasięg aut elektrycznych waha się od 60 do blisko 500 km na jednym ładowaniu. Są szybkie (np. Tesla Model S rozpędza się do 100 km/h w zaledwie 4,4 sek.; prędkość maksymalna 201 km/h), ciche i ze względu na prostą konstrukcję silnika - niezawodne. Za użyciem pojazdów elektrycznych przemawiają również czynniki ekonomiczne – koszt przejechania 100 km autem elektrycznym wynosi, w zależności od wielkości pojazdu, od 5 zł (małe auto miejskie) do 10 zł (limuzyna klasy E). Oprócz tego są ekologiczne, dzięki czemu poruszając się nimi nie zanieczyszczamy powietrza. Właśnie z tych powodów (oraz ze względu na wsparcie rządowe) w wielu krajach auta elektryczne zyskały sporą popularność. Jednak w Polsce, wg danych MSWiA z lipca ubiegłego roku, było zarejestrowanych zaledwie 836 pojazdów elektrycznych – nowych aut elektrycznych i przerobionych.
Za jedną z głównych przyczyn tej sytuacji uznaje się małą liczbę ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Ze względu na konstrukcję akumulatorów, pojazdy elektryczne wymagają kilkugodzinnego ładowania. Aby nie ograniczało nas to podczas codziennego podróżowania, rozwiązaniem byłoby stworzenie gęstej sieci punktów ładowania, gdzie samochody mogłyby być doładowywane niejako „przy okazji”. Wymaga to nowoczesnych terminali do ładowania, które byłyby zlokalizowane na parkingach w centrach handlowych, urzędach, biurach lub garażach – wszędzie tam gdzie najczęściej parkujemy auta w ciągu dnia. Właśnie tego typu rozwiązania posiada w swojej ofercie Schrack Technik, polski oddział austriackiego koncernu, który nad Dunajem postawił już dziesiątki stacji ładowania pojazdów elektrycznych.

